Recenzja płyty "Tutmesz-Tekal" zamieszczona w magazynie "Gitara i Bas"
Trio PERCIVAL SCHUTTENBACH usiłuje połączyć to,
co pasuje do siebie jak pięść do nosa: szeroko pojęty folk
(białoruski, bliskowschodni, iberyjski itp.) z radykalnym metalem.
I tak na omawianym tutaj demo, poza instrumentalnymi kompozycjami lidera zespołu,
gitarzysty Mikołaja Rybackiego, znalazły się zarówno białoruska pieśń ludowa,
jak i Folk kalifornijski- kompozycja na motywach SLAYERA, MAGADETH i DEATH.
Typowo gitarowych odniesień, świadomych bądź nieświadomych, szukałbym w rocku
bardziej klasycznym, u Mike'a Oldfielda, a nawet Jana Akkermana (zob. np. tytułowy Tutmesz-Tekal).
Jest to zatem przywołanie absolutnie "górnej półki" gitarowego wykonawstwa,
ale - jak mi się wydaje- adekwatne do tych fragmentów, gdzie Rybacki prezentuje się
jako gitarzysta poszukujący nowych brzmień i oryginalnych rozwiązań harmonicznych.
A wszystko to na tyle sprawne, muzycznie wyrafinowane, że zasługuje na baczniejszą uwagę.
W końcu nie co dzień zdarzają się udane połączenia brzmień gitary elektrycznej i wiolonczeli,
jeszcze rzadziej niewiasty sięgają po gitarę basową i kontrabas i wycinają na nich,
że hej (ho), a w PERCIVALU, proszę bardzo!
Podobać się może klimat poszukiwania, poznawania zakrytych dotąd regionów,
zapomnianych muzycznych światów, a też - jak mi się wydaje - chęć estetycznej transgresji,
przekraczania "stereotypów" instrumentalnych i melodycznych przypisywanych określonym nurtom
stylistycznym.
Od członków zespołu, od ich wyobraźni i wiedzy zależy czy będzie
to podróż do kresu nocy, czy wyprawa po złote runo.