Relacja z koncertu na Przystanku Woodstock 2004, scena folkowa

Slava!!! Leżę na śpiworze, w cieniu czyjegoś namioty i konam. A tu nagle, jak po djable słyszę coś, czego mi brakowało! Muzyka to mało. Jak fala, morska bryza, otuliły mnie dzwięki schładzając mój zmącony umysł...

...Ale nic już spalony od słońca nadal leżę, myślę nie wierzę, muszę sprawdzić co wydaje takie dzwięki na folkowej scenie? Wstaję, biegnę, potykam się o nagle nie widoczne linki namiotów, i co widzę??? No co? Młody basista, piękna wiolonczelistka:) POZDRAWIAM! W tle perkusista A tu bez rymu, bez słów Wiking???

Otoczeni instrumentami, brak im rąk myślę? Stoję osłupiały, wypadają mi gały, cały z zadumy obesrany, cieszę michą jak dziecko. Zajebista muzyka myślę!!! Ciekawe jak by wyglądała z elektroniką?...

...Znowu cios pozytywny kower Kalifornijskiego brzmienia, na tym się wychowałem ( TY,TY,TY,DYRYRYŁ,DYRYRYŁ,DYRYRYŁ,TY,TY,TY). Klaszczę jak jakis palant w rytm muzyki, dookoła mnie za młode pryki, niewielu poznało chyba o co chodzi;(. Znowu BOOM!!! Dalsza część ref. szok! Radośnie?!?! Pełna ekspresja! Ze śmiechem na twarzy biję brawo, choć to jeszcze nie koniec... ...Tak, tak to dopiero przeżycie!

Zaraz po waszym koncercie kupiłem płytę Tutmesz-tekal. I trafiło mnie przez cały Woodstock marudziłem dziewczynie że chcę jak najszybciej wsłuchać się w ten magiczny krązek, który był dla mnie wielką zagadką. Wracam do domowego ogniska, szybko znika jadła miska, siadam przed techniksa(bez angielszczyzny:), słucham a tu elektronika( mało co bym się nie spuścił), a tak sobie jeszcze dwa dni temu rozmyślałem jak by to wyglądało? Muzyka którą tworzycie jest naprawde"ukulelejeahhhhh"!!!

Co się będe rospisywał, tak bym do białego rana. Oj! Do bielusiego!!!

Jarosław "Duch" Dąbrowski