Wywiady
Wywiad dla portalu www.metal.pl z dnia 18.10.2008
Jak twierdzi wokalista Percival - Mikołaj, ostatnimi czasy żaden koncert tej grupy nie może obyć się bez metalowej braci. Co ciągnie długowłosych miłośników hałasu do muzyki wczesnośredniowiecznej? Zagadkę pomoże rozwiązać właśnie Mikołaj "Magnus" Rybacki - lider tego projektu.
Dominik [Nehamod]: Witaj. Ostatni raz rozmawialiśmy ponad rok temu przy okazji wydania przez Was płyty "Eiforr". Jak teraz oceniasz tamten materiał? Jak przyjęli go twoi towarzysze z drużyny?;)
Mikołaj: Bardzo dobrze go oceniam:) Wiadomo, że pierwszy raz ma swoje prawa. Mnóstwo rzeczy można było zrobić lepiej, ale wiem to teraz! Na tym polega nauka:) Towarzysze z drużyny przyjęli materiał bardzo dobrze zresztą tak jak większość odtwórców wczesnego średniowiecza, i osób które przy okazji imprez historycznych kupiło płytę.
Dominik [Nehamod]: Teraz przyszedł czas na kolejne wydawnictwo sygnowane nazwą Percival. Przyznam, że "Oj Dido" słucha mi się o wiele przyjemniej niż poprzedniego materiału. Te pieśni strasznie szybko odnajdują drogę do mojej pamięci. Jak Ty postrzegasz ten krążek i z jakim odbiorem się spotyka?
Mikołaj: Na pewno w wielu aspektach jest to krok naprzód, wiele nauczyliśmy się nagrywając "Eiforr" i wykorzystaliśmy to przy nagrywaniu "Oj Dido". Odbiór jest bardzo dobry, zresztą obie płytki sprzedają się rewelacyjnie zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę, że praktycznie nie ma dystrybucji ani promocji. Wszystko robimy we własnym zakresie (z małym wyjątkiem bo od ok. miesiąca można nasze płyty kupić poprzez serwis Serpent.pl), i to tak skutecznie, że nakład "Eiforr" już się kończy. Recenzje "Oj Dido" są bardzo przychylne jak dotąd, tak że jesteśmy bardzo zadowoleni:) Choć muszę przyznać, że ostatecznie w wyniku rożnych perturbacji mieliśmy znacznie mniej czasu na prace nad płytą, zwłaszcza pod koniec.
Dominik [Nehamod]: Na premierę tej płyty wybraliście coroczną imprezę na wyspie Wolin. Skąd taki pomysł?
Mikołaj: Po pierwsze to dzięki tej imprezie narodziła się idea historyczno odtwórczej gałęzi Percivala. Bardzo chcieliśmy tam pojechać i w 2004 uszyliśmy stroje, zrobiliśmy kilka utworów, pojechaliśmy i nas wciągnęło:) Jest też bardziej prozaiczna przyczyna - jest to największa tego typu impreza w Polsce (a nawet w Europie) i jest to idealne miejsce żeby dotrzeć do wszystkich, a także (co teraz było ważne) aby Ci, którzy pożądają naszej muzyki mieli możliwość posłuchać nas na żywo i jednocześnie nabyć nową płytę.
Dominik [Nehamod]: Najbardziej zaskakujący na "Oj Dido" wydaje się szeroki konspekt poruszany w tekstach. Z jednej strony znaleźliście miejsce na bardziej podniosłe wersy jak w utworach "Goście" czy "Słyszę", z drugiej zaś śpiewacie o rzeczach mało epickich i mistycznych;) Wystarczy wspomnieć piosenkę "Tam pod borem siwe konie". Taka różnorodność to celowy zabieg?
Mikołaj: Tak, chcieliśmy pokazać rożne aspekty tamtych czasów, obok walki, krwi, bohaterstwa, jest jeszcze życie codzienne. Zabawa, praca itd. Chcieliśmy aby płyta oddawała wszystkie odcienie, żeby słuchając jej można się było zagłębić w czasy sprzed 1000 lat i żeby to było w miarę realistyczne.
Dominik [Nehamod]: Oprócz tekstów w języku polskim usłyszeć możemy również liryki po ukraińsku, czy też białorusku. Dlaczego sięgnęliście po tradycyjne pieśni właśnie z tamtych regionów?
Mikołaj: Bo to też część naszej historii może późniejsza ale jednak:) A tak na poważnie, chodzi o to, że ucząc się śpiewów tradycyjnych i próbując dotrzeć do bardziej pogańskich korzeni, nie mogliśmy ominąć wschodu, gdzie te tradycje są żywsze i łatwiej dotrzeć do potrzebnych źródeł. Niektóre z pieśni na tyle nam się spodobały, że opracowaliśmy nasze wersje. Nie koliduje to z ideą płyty, należy bowiem pamiętać, że wczesne średniowiecze to czas nieustannych wędrówek i mieszania się kultur i wpływów.
Dominik [Nehamod]: Intrygujący wydaje się utwór "Jomsborg", powstały w całości w jednej z wczesnośredniowiecznych chat w Wolinie. Zgaduję, że było to szczególne doświadczenie, komponować w takim miejscu, mam rację?
Mikołaj: Tak, w pewnym sensie na pewno, to tak jakby się przenieść w czasie:) Zwłaszcza to uczucie przyciąga tak wiele osób do odtwórstwa.
Dominik [Nehamod]: Wracając jeszcze do kwestii liryków, numer tytułowy posiada tekst napisany przez Juliana Tuwima. Skąd pomysł na wykorzystanie twórczości tego autora?
Mikołaj: Nie ma tu żadnej większej idei:), po prostu tekst bardzo nam pasował do melodii i koncepcji utworu, który z założenia miał być o wojach, walce i podniosłych rzeczach:)
Dominik [Nehamod]: Czy czasy wczesnośredniowieczne, Słowianie i ich dzieje są dla Ciebie li tylko i wyłącznie pasją i hobby, czy może stają się czymś więcej? Jak odnosisz się np. do słowiańskich wierzeń?
Mikołaj: Od dawna nie czuję się chrześcijaninem, czuję za to niezwykłą więź z wierzeniami słowiańskimi. Wbrew obiegowej opinii cały czas w życiu codziennym, napotykamy dowody na to, że nasze korzenie są gdzieś indziej niż monoteizm judeochrześcijański. Choćby jajka, choinka, śmigus dyngus, topienie Marzanny, czy śląskie przekleństwo - pieronie, które wyewoluowało z wezwania boga Peruna. Moja Babcia próbowała mnie nauczyć paciorka, a jednocześnie w wieku 7 lat obcięła mi włosy i wrzuciła do ognia, nie bardzo wiedząc dlaczego. Jak się dobrze przyjrzeć to na co dzień można spostrzec mnóstwo sytuacji, które ewidentnie świadczą o tym jaka religia jest dla nas naturalna. I to pomimo 1000 lat ostrej indoktrynacji. Czułem to na długo wcześniej zanim trafiłem na Wolin i zanim zetknąłem się z próbami rekonstrukcji wierzeń i obrzędów. Nie jestem jednak zwolennikiem traktowania ich zbyt dosłownie, raczej właśnie jako rekonstrukcję, w celach poznawczych, lub zabawę. Takie wierzenia jak 1000 lat temu zupełnie nie korelują z obecnym światem. Samo podejście jednak - duży związek z naturą, rozumienie sprzecznych sił nią targających, pokora wobec niej i świadomość naszego, ludzkiego miejsca w szeregu wśród stworzeń we wszechświecie, jest dla mnie nieporównywalnie bardziej pociągające, spójne i sensowne niż antropomorficzność, zachłanność i buta religii wywodzących się ze wspomnianych powyżej. Zresztą natura ostatnio ostro nam przypomina jak mało my i wytwory naszej wyobraźni znaczymy wobec niej.
Dominik [Nehamod]: Ciekaw jestem instrumentarium jakiego używacie. Będę szczery i przyznam, iż wiele z nazw instrumentów wymienionych we wkładce brzmi dla mnie zupełnie obco. Powstaje pytanie - skąd bierzecie te wszystkie "zabawki"? I czym są te tajemnicze "wspomagajki"?
Mikołaj: Kilka zbudowaliśmy sami, przede wszystkim lirę bizantyjską, kilka zamówiliśmy u osób, które zajmują się budową takich instrumentów (tutaj przede wszystkim podziękowania za "Dawul" dla Leszka Pelca i za flety dla Marka Bzowskiego), a inne kupiliśmy np. na internetowej aukcji:) bądź dostaliśmy od przyjaciół. Tajemnicze wspomagajki to wszelkiego rodzaju grzechotki, kastaniety, kości i patyki, w które uderzaliśmy różnymi przedmiotami:) i tym podobne rzeczy:)
Dominik [Nehamod]: Przy okazji naszej poprzedniej pogawędki podkreśliłeś swoistą "elitarność" Percival, mniemam, iż wydając "Oj Dido" nie celujecie w szersze grono odbiorców, zadowalając się wiernymi fanami?
Mikołaj: Nie do końca:) Okazuje się, że grono ludzi nas słuchających stale się powiększa, co nas bardzo cieszy i determinuje do większego nakładu pracy:) Chcielibyśmy zainteresować "folkowców", ale wydają się być zamknięci na to co robimy:( za to, co ciekawe, fani metalu, bardzo żywo reagują:) zwłaszcza przy pewnych utworach:) Ostatnio żaden koncert nie może się bez nich obyć:)
Dominik [Nehamod]: Percival od Percival Schuttenbach, to z kolei jeśli dobrze myślę miano pewnego gnoma z wiedźmińskiej sagi Andrzeja Sapkowskiego. Domyślam się, że lubisz tego autora, i stąd moje pytanie: masz jakieś cechy wspólne z Jaskrem?;)
Mikołaj: Nieeee, z Jaskrem nie bardzo:/ za to z samym Percivalem jak najbardziej:) Jestem z zawodu jubilerem, mam spory nos i nie przeszedłbym obojętnie obok samogonu z mandragory po którym, zapewne, znalazłbym się zwinięty w krzaku czeremchy, i nakryty słomianą rogóżką:):):)
Dominik [Nehamod]: Trzymając się tego tematu, "Wiedźmin" został przeniesiony na ekran w postaci zarówno filmu jak i serialu. Widziałeś te produkcje? Wydaje się, że jednym z niewielu plusów tego przedsięwzięcia była muzyka. Co byś zrobił jeśli pewnego dnia ktoś zaproponuje ci napisanie muzyki do kolejnej ekranizacji przygód Geralta?
Mikołaj: Widziałem:/ ale wołałbym nie widzieć:) Nie mam pojęcia co bym zrobił, nie chciałbym żeby się okazało, że ja narobiłem się żeby stworzyć naprawdę fajną muzę, a ktoś by to schrzanił dokumentnie, kręcąc takie coś;) Ale jeśli byłby to projekt nie/mało-komercyjny to bardzo chętnie:) Wtedy byłaby większa szansa, że zamiast na kasie twórcy skupiliby się na sztuce:)
Dominik [Nehamod]: Co obecnie dzieje się z grupą Percival Schuttenbach?
Mikołaj: Ha, przeogromnie dużo:) Pracujemy nad materiałem, a nawet nad materiałami kilkoma. Pod hasłem NEW WAVE OF POLISH HEAVY FOLK gramy ostry folk'and'roll metal z baaardzo przesterowaną gitarą, wiolonczelą, Uwaga! - również przesterowaną, sekcją ludowo-bębniarską z zacięciem metalowym i mieszaniną palerskiego, naprawdę głośnego, żeńskiego ludowego zaśpiewu, rockowo-metalowego z classic chrypką, także żeńskiego, potrafiącego się wydrzeć z wykopem vocalu, a do tego czasami, męskie, skrzecząco-chrypiące porykiwania, melodeklamacyjne:) Właśnie przygotowujemy się do ofensywy:) Jako pierwsze, strategiczne, uderzenie wybraliśmy "Poznańską Rzeźnię Rockową" - 19 października, u boku miedzy innymi Ceti, Artrosis, Vena Valley, Lilith i gwiazd z UK - Eureka Machines i Night by Night. Jako ciekawostkę podam też, że od kilku miesięcy współpracujemy z Robertem "DeLirą" z Żywiołaka w projekcie - troL Schuttenbach. Jest to połączenie naszej metalowej Schuttenbachowej twarzy z energetyczną lirą korbową Roberta i jego mistycznym bębnem obręczowym. Tak że pełen folk-metal na maksa, i bez kompromisów. Idealne połączenie:)
Dominik [Nehamod]: Przesyłam ukłony i oddaję Tobie głos na koniec naszej rozmowy. Bywaj zdrów!
Mikołaj: Gorące pozdrowienia od całej Percivalowej ekipy dla wszystkich czytaczy Metal.pl. Do zobaczenia na koncertach! Czyńcie przygotowania albowiem nadchodzi NOWA FALA POLSKIEGO HEAVY FOLKU:)
Wywiad na wyłączność dla serwisu Metal.pl przeprowadził - Dominik [Nehamod]
Ziutek: Pytanko, które zawsze zadaję na początek, tak w skrócie.
Mikołaj Rybacki: Zaczęliśmy trzy lata temu, w tej chwili będzie to już prawie cztery... I gramy, to tak w skrócie.
Ziutek: A szerzej? ;)
Mikołaj: Wydaliśmy drugie oficjalne demo, oczywiście na własny koszt.
Ziutek: OK, pociągnijmy zatem ten temat. Płyta nazywa się "Tutmesz - Tekal", czy mógłbyś rozszyfrować tę nazwę?
Mikołaj: To jest nazwa miasta w którym się dzieje opowieść, którą napisaliśmy. W całości nosi ona tytuł Alhambra, jest jeszcze nie skończona i dosyć obszerna. Tutmesz-Tekal jest wstępem i na razie tylko tę część ujawniamy. Nasza muzyka oraz obrazy które maluje są ilustracją do tej opowieści. Staramy się coraz częściej na koncertach tę opowieść pokazać poprzez muzykę, dświęk, działania teatralne, recytację i filmy. Jest to skomplikowane technicznie więc najczęściej jest tylko muzyka ale kiedyś przyjdzie czas, że będziemy mogli objawić spektakl w całości.
Ziutek: Czyli jest to taka multimedialna prezentacja?
Mikołaj: Tak, to jest coś, nad czym pracujemy od samego początku a ponieważ jest to trudne z powodów technicznych to cały czas rozwija i doskonali.
Ziutek: Czy gracie jakieś koncerty poza Lubinem?
Mikołaj: Raczej w Lubinie, i to takie, które sobie sami od zera zorganizujemy. Zrobimy plakaty, staniemy i będziemy za bilety ściągali. Nigdzie dalej nie da rady. Chyba ze za granicą bo tam jednak bardziej nas doceniają.
Ziutek: Ale graliście też na Mikołajkach Folkowych - i jaki był tego efekt?
Mikołaj: Żaden zupełnie... W długi wpadliśmy... :)))
Ziutek: Czyli mam rozumieć, że jury nie złapało tego folkmetalu czy folkartrocka który gracie?
Mikołaj: Chyba w ogóle, w tym roku też dostałem zaproszenie ale warunki się nie zmieniły, także jest to dla nas zupełnie nieopłacalne, do Lublina mamy jakieś 700 kilometrów a po zeszłorocznych doświadczeniach wiemy, że prawdopodobnie żadnej nagrody pewnie nie zdobędziemy, która pozwoliłaby nam na zwrot kosztów, więc nie ma to żadnego sensu. Zwłaszcza ze wielu ludziom "mogącym" bardzo sie po takich prezentacjach podoba, a póśniej przysyłają kartę zgłoszenia na następny konkurs. Po pierwszych miejscach na festiwalach w Radomiu i Giżycku nie dostaliśmy nawet zaproszenia na następne edycje jako laureaci. Cała idea w tym przypadku traci sens, kapele w konkursie są zapchajdziurami w dodatku nie opłacanymi. Na mikołajkach juz parę razy zajmowałem "wysokie pozycje" i nie niosło to żadnych konsekwencji.
Ziutek: Wasz perkusista odbył długą podróż do Dubaju... Czy zaowocowało to nowymi pomysłami?
Mikołaj: On tam już jeździ od dłuższego czasu, od jakiś sześciu lat i już się trochę uodpornił na wpływy. Zresztą ona tam gra do kotleta, nie ma może dużej styczności z kulturą arabską, bo gra w miejscach, gdzie jest dużo turystów, bogatych i odkulturowionych w pewnym sensie.
Ziutek: A propos koncertów lubińskich - czy były jakieś szczególnie miłe sytuacje na tych koncertach, które zapamiętaliście?
Mikołaj: Cała publiczność metalowa przychodzi teraz na nasze koncerty w Lubinie i kręci włosami do numerów folkowych :)))
Ziutek: Wracając do płyty - czy to była praca w studiu, czy w domu?
Mikołaj: To jest domowa produkcja, wszystko zrobiliśmy u siebie na własny koszt, na własnym sprzęcie bez zupełnie żadnej pomocy i ingerencji z zewnątrz.
Ziutek: Co dokładnie oznacza Percival Schuttenbach i czym jest dla Was?
Mikołaj: To jest imię i nazwisko gnoma z powieści Sapkowskiego. Po prostu podoba nam się jej brzmienie. A ponieważ tak już jest, to w pewien sposób wkręciliśmy do naszej historii tę postać.
Ziutek: A czy Percivale mają miejsce w sieci?
Mikołaj: Tak, mamy stronę www.pecival.px.pl. Być może będziemy też mieli własną domenę niebawem i będzie całkowicie zrobiona na nowo. Moja siostra będzie ją robić a na razie jest ta, którą podałem.
Ziutek: Jaki jest w tej chwili skład? Czy coś się zmieniło?
Mikołaj: Nic się nie zmieniło, to są nadal trzy osoby, ja na gitarze, moja siostra na basie i flecie plus wiolonczelistka ale często współpracujemy z innymi, tak jak kiedyś z OVO, teraz współpracujemy z białoruskim Kniażycem i pojedynczymi muzykami. Na nowej płycie w jednym utworze zaśpiewała nasza znajoma ze szkoły muzycznej w Legnicy. Być może teraz niebawem będziemy współpracować ze skrzypkiem i bębniarzem a także być może z nowym perkusistą.
Ziutek: Chciałbym pociągnąć temat Waszych projektów, najpierw Percival - OVO. Wiem, że on już nie istnieje ale jak to było, wiem, że wydaliście demo?
Mikołaj: Tak ale w środowiskach ludzi odpowiedzialnych za to, co się dzieje w światku folkowym w Polsce, czyli między innymi wśród organizatorów, przeszło bez echa, zainteresowała się publiczność ale z uwagi na to, że organizatorów to nie zainteresowało to trudno to było dalej ciągnąć, co bardzo depresyjnie wpłynęło na wszystkich i na pewno przyczyniło się w dużym stopniu, że już tego nie kontynuujemy.
Ziutek: A jak doszło do Waszego spotkania z Kniażycem i jak współpraca się rozwija?
Mikołaj: Kniażyca poznaliśmy na Paradzie świętojańskiej we Wrocławiu. Ja prowadziłem tam warsztaty muzyczne a Witek z OVO wokalne. Kniażyc był grupą zaproszoną na warsztaty. Potem my odwiedziliśmy ich na Białorusi, razem z OVO pojechaliśmy na wyprawę etnomuzykologiczną. Potem bliżej poznałem przedstawicielkę zespołu Kniażyc :))) , zaprosiłem ją do Polski i zorganizowałem w Lubinie warsztaty śpiewu białoruskiego. I wtedy tak spontanicznie zrobiliśmy parę utworów, zorganizowaliśmy koncert, Natalia była sama więc zagraliśmy podkład do białoruskich pieśni. To się potem spodobało reszcie Kniażyca i wymyśliliśmy wspólnie, żeby oni przyjechali i nagrali z nami coś w Polsce. Nagraliśmy i mamy zamiar to kontynuować.
Ziutek: A czy ten materiał będzie jakoś do zdobycia, czy będzie można to gdzieś nabyć i posłuchać?
Mikołaj: Na pewno będzie można, tylko jeszcze nie wiem, czy w tej wersji czy na przykład nie nagramy tego wszystkiego jeszcze raz, ponieważ studio było zbyt ubogie i pewne rzeczy nie wyszły. Ale jeśli to się nie uda, to ten materiał, który już jest po odpowiednim zmiksowaniu na pewno będzie dostępny.
Ziutek: A czy Waszą pierwszą płytę można gdzieś jeszcze zdobyć?
Mikołaj: Oczywiście, można ją cały czas kupić u nas chociażby przez naszą stronę internetową. I właściwie tylko u nas, bo nikt inny jej nie rozprowadza.
Ziutek: A powiedz mi taką rzecz a propos pierwszego dema - tam było dużo brzmień ciężkich, metalowych, na nowej widzę, że staracie się przejść bardziej w stronę artrocka. Czy to jest naturalny rozwój czy próba odskoczni?
Mikołaj: Nie, to jest naturalny rozwój. Zresztą na tej nowej płycie też jest kilka kawałków mocnych, jeden nawet bardzo mocny, są też przeróbki utworów Slayera w wersji folkowej. Tak w ogóle to my nie odchodzimy w inne strony, realizujemy swoją własną koncepcję, która już była na samym początku zespołu ustalona, ale jest trudna technicznie, dlatego cały czas poszukujemy. Na nowej płycie jest też dużo brzmień elektronicznych, są dświęki syntezatorów analogowych, dużo eksperymentów w tę stronę.
Ziutek: A czy planujecie wspólne koncerty z Kniażycem na Białorusi?
Mikołaj: Tak, byliśmy gwiazdą festiwalu "Rock-Koło" w Nowopołocku, graliśmy też na Uniwersytecie Połockim.
Ziutek: I jak było? Jak zostaliście przyjęci?
Mikołaj: Bardzo, bardzo dobrze. Prawdę mówiąc jesteśmy jeszcze w szoku i nie możemy tego obiektywnie ocenić. Jedno jest pewne, wszyscy mamy skurcze od rozdawania autografów :)
Ziutek: Wielkie dzięki za wywiad.
Mikołaj: Proszę bardzo
Wywiad dla Rock Magazynu - 2001r.
Percival Schuttenbach. Mikołaj Rybacki. Tak naprawdę to poszukujemy.
Przedstawcie się (skąd jesteście, jak się nazywacie)
Mikołaj Rybacki - gitara - Lubin
Kornelia Rybacka - git. basowa, sopiłka - Lubin
Katarzyna Bromirska - wiolonczela - Legnica
Jak określilibyście muzykę, którą gracie?
Art rock - Kontaminacja folku, metalu, klasyki + eksperymenty elektroniczno-rytmiczno-harmoniczne.
Tak naprawdę to poszukujemy. Łączymy różne style by osiągnąc zamierzony efekt, każdy utwór jest więc traktowany indywidualnie. W zamierzeniu chcemy osiągnąc mix, który odzwierciedla nasze wnętrze. Ważne jest to, że nie łączymy na siłę, ale dlatego że taki mamy zamysł artystyczny. Na te zamysły mają wpływ czynniki pozamuzyczne np: Surrealizm, fantastyka, malarstwo oraz fascynacje różnymi zespołami, często reprezentującymi skrajne gatunki muzyczne. Najważniejsze jest jednak to, że cala nasza muzyka jest ilustracją historii, którą tworzymy (coś w rodzaju powieści fantastycznej). Jest jej integralną częścią i być może pełne jej zrozumienie jest uzależnione od poznania owej historii.
Powiedzcie coś o swoich początkach, jak do tego doszło, że powstaliście?
Po odejściu z Rivendell, ja i moja siostra postanowiliśmy założyć nowy zespół, w którym moglibyśmy realizować nasze plany artystyczne. W 1999 roku poznaliśmy Kaśkę i od tego momentu rozpoczeła się historia Percivala. Od początku wiedzieliśmy czego chcemy, inna sprawa że nie zawsze umieliśmy to zrealizować. Myślę, że to nas ukształtowało, jesteśmy nastawieni na naukę i rozwój. Dotyczy to tak samej techniki grania, jak i rzeczy z muzyką bezpośrednio nie związanych. W tym samym roku nagraliśmy demo "Moribuka - początek" i rozpoczęliśmy poszukiwania wydawcy ( z opłakanym skutkiem :)) Od tamtej pory szukamy również perkusisty(tki) i wokalisty(tki). W 2000 i 2001 r. na różnych festiwalach zajeliśmy dwa I miejsca, jedno III, i jedno wyróżnienie, co kompletnie niczym nie zaowocowało.
Jakich kapel słuchaliście "za młodu" ?
Mikołaj - King Diamond, Mettalica, Pink Floyd, Clannad, Carantouhil, Slayer, Sepultura, The Doors, The Beatles, Steve Vai, Dream Theater, Edie Brickel, Iron Maiden, Voi Vod, Death Angel, Megadeath, Death, Acid Drinkers, Gryfin, Michael Jackson, Jackson 5, Primus, Kornelia - Led Zeppelin, King Crimson, The Beatles, Susan Vega, Frank Zappa, Mannowar, Jetrothul, Budgie, Pink Floyd, Primus, Tori Amos, Bjork, Lamb, Meira Asher, Beethoven, Anna Jantar Katarzyna - Vader, Slayer, J.S.Bach, Korn, Pantera, Metallica, Dream Theater, King Diamond, Chopin, Rage Against The Machine, Kazik, Primus, dużo muzyki klasycznej
Jakie są Wasze inspiracje ?
Jak wyżej + Salvadore Dali, Boris Vian, Andrzej Sapkowski, J.R.R. Tolkien, Boris Valejo, Historia starożytna, Andre Breton, P. Czajkowski, W.A.Mocart, R.Wagner, obrzędowa muzyka ludowa ( głównie słowiańska, bałtycka i arabska), C. Castaneda, A. de Mello
Macie na swoim koncie jakiś wydany krążek?
CD-R "Moribuka - Początek" :)))))))))))))
Napewno macie jakieś doświadczenia związane z wytwórniami, no właśnie, jakie? Czy polskie wytwórnie płytowe chętnie stawiają na młodych?
Jak na razie, żadnego odzewu. Myślę, że te co stawiają, to tylko na tych, którzy mogą przynieść szybki zysk ( wedle ich oceny )
Czy macie w najbliższych planach jakieś koncerty, jeśli tak to gdzie i kiedy?
Na razie pewny jest występ na WOśP w Lubinie w klubie Polonia.
A skoro już mowa o planach, to jakie macie plany na przyszłość ?
Rozpoczęliśmy nagranie naszej pierwszej oficjalnej płyty. Będzie nosiła tytuł Tutmesz-tekal. Mamy zamiar nagrać ją i wydać na własny koszt, dlatego nie mogę na razie napisać kiedy się ukaże.
Coś do dodania ?
:)))))))))))))))))))))))))
Wiem, że w lipcu ubiegłego roku weszliście do studia, aby nagrać pierwszą, debiutancką płytę. Jak zamierzacie na niej zagrać? Czy będzie to ten sam Percival Schuttenbach, jaki można usłyszeć na Moribuce, czy też będziecie się starali pokazać się z innej strony?
I tak i nie, na pewno będzie to kontynuacja tego co zaczeliśmy na Moribuce, jednak muzyka jest bardziej spójna i konkretna w przekazie. Jest też oczywiście wiele nowych elementów, które mogą zaskakiwać.
A skoro już mowa o płycie, to, kiedy będziemy mogli się jej spodziewać w sklepach?
Chcielibyśmy żeby to było jak najszybciej, może już w I połowie tego roku.
Na Moribuce można, usłyszeć bardzo różnoraką muzykę, począwszy od folku (oberek), kończąc na wręcz metalowych brzmieniach (tiglatpilesar). Do jakiego gatunku jest Wam bliżej?
Ostatnio do metalu, zwłaszcza z perkusją brzmimy mocno.:))) Uważamy że są to wbrew pozorom bardzo podobne do siebie gatunki dlatego nie będziemy wybierać :))).
Czy porównanie Percival Schuttenbach do Apocalytpicy, było by do końca porównaniem błędnym, czy też czujecie pewne powiązania z tą grupą?
Tylko takie, że nam się podoba.
Zejdźmy może na chwilę z tematu muzyki, niedawno pożegnaliśmy rok 2001, jaki był on dla Was, muzyków?
Dobry, dużo pracowaliśmy i teraz powoli nadchodzą efekty. Dlatego rok 2002 będzie jeszcze lepszy.
Czy macie już jakieś plany na 2002 rok?
Płyta i dużo, dużo koncertów. Chcemy też nagrać płytę wspólnie z białoruskim chórem Kniażyc. Będą to pogańskie pieśni obrzędowe.
Czy uważanie, że polski słuchacz jest w stanie przyjąć muzykę, którą gracie - bez wokalu, z wiolonczelą, musicie przyznać, że odbiega ona od nurtów, które są w Polsce popularne. Do jakiej grupy odbiorców chcielibyście dotrzeć?
Nie chcemy docierać do konkretnej grupy odbiorców, tylko stworzyc odbiorców muzyki Percivala Schuttenbacha. Zdajemy sobie sprawę z tego, że jest grono słuchaczy, dla których nasza muzyka jest lub będzie istotna i są też ludzie, którzy nigdy po nią nie sięgną. Wiemy, że nie jest to kwestia preferemcji muzycznych ale, rodzaju emocji, na których przeżywanie publiczność jest nastawiona. A co do wokalu - to mamy w planach włączenie śpiewu do składu zespołu. Być może nadal będziemy zapraszać różnych wokalistów(tek) do nagrań i koncertów (Martyna Piertas - Polska, Natalia Muliaronak - Białoruś, Christina Anastasiadou - Grecja, zespół wokalny Ovo), a może znajdziemy osobę, która zaspokoi wszystkie nasze wymagania. Na Tutmesz-tekal na pewno znajdzie się kilka utworów z wokalem.
Mariusz "Consus" Kabała